RSS
 

Archiwum dla kategorii ‘Bez kategorii’

Pomarańczowa rozkosz

15 lip

Pomarańczowa rozkosz, czyli puchate intensywnie pomarańczowe ciasto

Od zawsze mówiłam, że z pieczeniem mi ciężko idzie, że nawet przepisy pod tytułem „Proste, łatwe, musi wyjść nie ma innej opcji” nie zawsze wyjść musiały .. ale z pomarańczowym ciastem było inaczej .. przekonałam się do ciast pieczonych na oleju!

Składniki:

  • 2 pomarańcze;
  • 1/3 szklanki oliwy z oliwek lub oleju – byle nie z pierwszego tłoczenia, bo ma zbyt intensywny smak – u mnie olej z orzechów arachidowych, zwykły rzepakowy czy słonecznikowy też może być;
  • 4 duże jajka;
  • 1 i 1/3 szklanki cukru;
  • 2 szklanki mąki (jadałam 1,5);
  • 1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia;
  • 12 łyżeczki sody;
  • cukier puder do ewentualnego posypania.

Wykonanie:

Pomarańcze myjemy dokładnie, odcinamy końcówki. Kroimy na cząstki i wrzucamy do blendera razem ze skórką!! (dlatego najlepsze są pomarańcze bezpestkowe). Miksujemy na owocową pulpę. Dodajemy olej i znowu miksujemy.

Jajka miksujemy z cukrem na jasną, pulchną masę (ja za 1 razem nie miałam jej, aż tak pulchnej i też wyszło ;)). Dodajemy pomarańcze i miksujemy. Następnie musimy wmieszać mąkę, proszek i sodę.

Tortownicę (22cm) wykładamy papierem do pieczenia, boków nie smarujemy, wylewamy ciasto.

Wstawiamy do piekarnika na 175C i pieczemy do suchego patyczka tj. około 60 minut. Gdyby ciasto zbytnio przypalało się z góry możemy je przykryć folią aluminiową.

Jak przepis głosił ciasto robi się lepsze z każdym dniem o ile szczelnie zapakujemy je w foliowy woreczek :)

Smacznego!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii, Piekarnia

 

nowy blog kulinarny, nowe możliwości!

02 sty

Witam Was wszystkich! Tych, którzy gdzieś w gąszczu blogów kulinarnych zboczyli z trasy i natrafili na mój świat. Chciałam od razu zaznaczyć, że na tym blogu nie będę uraczać Was przesłodkimi fotkami dań i nie będę specjalnie gotować, żeby te fotki robić. Wiele kobiet uważa swoje dania za nie udane, bo „nie wyglądają jak na zdjęciu”. Zdjęcia w internecie są z reguły podkolorowane, mają zachęcać do gotowania, „kucharki” kupują drogie lustrzanki, by tylko móc prowadzić bloga. U mnie zasada jest inna – wszystkie dania macie sobie wyobrazić, poczuć gdzieś w głębi siebie ich zapach i smak. Dania z pewnością nie będą rodem z MasterChefa. Gotujemy dla rodziny, dla znajomych, dla siebie, a nie dla Królowej Angielskiej. Ma być smacznie, prosto i przyjemnie.

Moja historia z gotowaniem zaczęła się wiele lat temu, gdy to jako pierwsza z domowników wracałam do domu. Mama zostawiała mi określone produkty i kazała „zrobić coś na obiad”. W dobie Internetu (nawet wtedy, gdy nie było miliona blogów kulinarnych) można było coś wyczarować. Pamiętam, że odkopałam też wtedy starą dobrą książkę kucharską. Zaczynałam od zup robionych na wodzie gotowanej ze skrzydełkiem, gdzie dorzucałam kostkę rosołową i warzywną mrożonkę (jakże musiało to wtedy być niedobre..). Przyszedł, więc i czas na pierwsze smażenie udka, czy robienie sałatki. Z czasem dojrzewałam ja i moja kuchnia. Dziś z ręką na sercu mogę powiedzieć, że kocham gotować. Gdy mam do wyboru między sprzątaniem, a gotowaniem od razu znajduję się w kuchni i mogę spędzić tam naprawdę długie godziny. Nie lękajcie się więc gotowania ;) Gdy coś nie wyjdzie próbujcie dalej i doskonalcie swoje potrawy! Gotujcie z sercem, bo w każdej potrawie można to poczuć.

Wszystkie przepisy sprawdziłam i przygotowałam wcześniej osobiście, a większość z nich stale gości w moim rodzinnym jadłospisie. Smacznego :)

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii